Natala.
czwartek, 10 lipca 2014
Bez nazwy
Kocham takie poranki jak dziś. Uwielbiam budzić się przy otwartym oknie które moja mama uchyla codziennie przed wyjściem do pracy aby nie było gorąco. Leżałam na łóżku przez trzy godziny myśląc o moim wszystkim, a waszym niczym. Później czytałam książkę i skończyłam ją, uwierzycie ? Teraz czuję taką dziwną pustkę, bo w sumie zaczęłam żyć tą książką. Uosabiałam się z każdym bohaterem, tak bardzo że mogłam niemal stwierdzić, że znam ich wszystkich na wylot, że spędziłam z nimi najwspanialsze chwile choć na końcu książki płakałam jak głupia nie wierząc, że moja przygoda z Samem i Grace się skończyła. A co robiłam dalej ? Wciąż leżałam i rozmyślałam, a najdziwniejszą z moich myśli było to co właściwie sprawiło, że do tej pory nawet nie miałam ochoty włączyć komputera ani telewizora co miałam w zwyczaju. Może to jak bardzo lubię budzić się w taki sposób ? Pewnie myślicie teraz `w jaki ?` Hmm, to pewnie trudne do zrozumienia, ale kocham czuć zapach porannego powietrza, które wpada przez uchylone okno. Wtedy mam tak dużo pozytywnej energii, a leżenie nie sprawia że się nudzę, a wręcz przeciwnie uwielbiam to. Przenoszę się wtedy do innego i tylko mojego świata. Wyobrażam sobie, że jestem w lesie, siedzę pośród drzew, a w okół mnie stoją wilki, ale nie boję się, wiem że nic mi nie zrobią. I to wystarczy żebym odpłynęła, nic mi wtedy nie przeszkadza jestem tylko ja, ten zapach wpadający przez okno i moja wyobraźnia. Uwielbiam ten stan. Rozluźniam się wtedy i wiem, że nic i nikt nie może zepsuć tej chwili, tej godziny ani tego dnia. To sprawia, że się uśmiecham. Może macie mnie teraz za niepoprawną marzycielkę i w tym momencie się śmiejecie z tego jakie głupoty wypisuję, ale to jest własnie to co myślę. I tak, wciąż mam nadzieję, że odnajdę swojego Sam`a, a on odnajdzie swoją Grace czyli mnie.
Natala.
Natala.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz